The Mystery of the Yeti

Muszę przyznać, że spędziłem sporo czasu myśląc jak napisać w ogóle wstęp do tego tekstu, ale jak tu opisywać coś, co jest tak bardzo niesamowite, niecodzienne i przejmujące jak ta płyta? Jest to nie ukrywam jeden z moich ulubionych albumów, absolutna czołówka osobistych rankingów nie tylko z gatunku psybientu czy transu, ale muzyki jako takiej. Jestem też pewien, że każdy szanujący się słuchacz szeroko pojętej psychodelii powinien znać "Tajemnicę Yeti", no bo jak na przykład ktoś może mówić, że słucha jazzu, a nie zna Louisa Armstronga?

Przejdźmy do rzeczy. Ten wybitny album koncepcyjny narodził się w głowie niejakiego Ron'a Rothfield'a, którego większość zna pod jego pseudonimem Raja Ram. Jego "treść" oparta jest na opowiadaniu "Who or What Is the 'Yeti'?", napisanym właśnie przez Raja i jego znajomego DJ Chicago (obaj stworzyli później 1200 Micrograms, ale to już zupełnie inna historia…). Jest to zarazem kolaboracja kilku dżentelmenów o sporej wyobraźni muzycznej takich jak Graham Wood (The Infinity Project), Stéphane Holweck, Serge Souque, Loïc Vanpoucke (Total Eclipse) oraz Simon Posford (Hallucinogen). Innymi słowy – grubiej być nie mogło 

Album podzielony jest na 4 części, choć w sumie składa się z 6 utworów. Powiem tylko tyle, że jak usłyszałem intro i te pierwsze dźwięki tybetańskiego instrumentu "dungchen", to moje oczy otworzyły się bardzo szeroko i już w tym momencie wiedziałem, że będzie to wspaniałe przeżycie. Serio, nie da się opisać słowami tego tłustego, tajemniczego klimatu, który wylewa się z głośników. Doskonale łączy elementy wielkiej podróży po mistycznym Tybecie z czymś pozaziemskim, kosmicznym. Spokojne wprowadzenie to odgłosy śpiewu ludzi, szamańskich rytuałów i etnicznych instrumentów. Dalej robi się bardziej dynamicznie oraz bardzo kwaśno, i to w tym surowym, oldskulowym stylu, który ciężko jest odtworzyć dzisiejszym producentom na ich świecących komputerkach z nadgryzionym jabłkiem . Później chwila wytchnienia w części trzeciej, a potem następuje część czwarta, czyli "powitanie wszystkich istot pozaziemskich", które zawsze przy odsłuchu "skosi" mnie w momencie przemowy szamana. CUDO!

Kamień milowy gatunku psybient i album stojący dumnie w pierwszym rzędzie razem z "Are you Shpongled?" czy "Mystical Experiences". Dopiero później zaczęły jak grzyby po deszczu wychodzić tak znakomite płyty jak "Entheogenic", "Soundscapes and Modern Tales" Shulmana czy całe późniejsze uwielbiane wydawnictwa spod znaku Ultimae Records. Jednak ponieważ jest to kolaboracja kilku stron, a nie solowy album jakiejś jednolitej grupy, zaczyna dziś niestety ginąć w mrokach historii i internetu, zupełnie niesłusznie zresztą. Oby nie odszedł całkiem w zapomnienie, bo jest na to zdecydowanie za dobry. Wierzę, że każdy, kogo choć raz zahipnotyzował ten album, będzie już do niego wracał zawsze. Nie co dzień oczywiście, bo wtedy straciłby swoją magię, ale jako rytuał co jakiś czas – nie do przebicia.

PS. Kilka lat później ukazała się kontynuacja czyli "The Mystery of the Yeti, Part 2" naturalnie. Tam każda z czterech części została stworzona przez kogoś innego, co pozwoliło się dodatkowo wykazać takim artystom jak Process (Sean Williams oraz Benji Vaughan) oraz Doof. Być może nie jest już to tak spójny album jak część pierwsza, ale jak dla mnie również ma bardzo wysoki poziom i świetny klimat jak poprzednia część. No i te znakomite "The Herb Garden" od Hallucinogena, ah…. :D

 

Label: TIP Records
Numer katalogowy: TIP CD 09
Format: CD
Data wydania: 21.10.1996
Gatunek: psybient, tribal, goa

Lista utworów:
1.1 The Call
1.2 The Journey
2 Tribal Gathering
3.1 The Yeti Revelation
3.2 Sacred Communication
4 A 'Welcome' To All Extra Terrestrials

http://www.deepersense.pl/forum/viewtopic.php?f=61&t=2850

——————————

Ambrotos

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress