Michael Stearns – Planetary Unfolding

 

 

Michael Stearns Planetary Unfolding

 

 

Najwyższy czas by w tym często odwiedzanym przeze mnie dziale pojawiło się kolejne wydawnictwo, które mogę z czystym sumieniem umieścić w prywatnym kanonie muzyki ambient.
Początek lat 80-tych, czasy gdy jeszcze większości z nas nie było na świecie, cofamy się o ponad trzydzieści lat wstecz.
Michael Stearns niewątpliwie zabiera słuchacza w fascynującą podróż. Niewiele ponad pięćdziesięcio-minutową, szkoda jedynie, że tak krótką.
Na samym końcu tej pięknej muzycznej układanki pojawiły się refleksje. Próbowałem wyłowić w pamięci ambientowy album, który pochłania równie mocno, w którym czuć flow pozwalające unieść
wysoko ponad stratosferę. Niewiele jest takich wydawnictw. Możecie uwierzyć mi na słowo.
Gdybym miał wskazać kilka z nich to w pierwszej kolejności Stevie Be Zet – "Archaic Modulation" oraz Global Communication – "76.14". Czysta przyjemność z słuchania…

"In The Beginning" – tytuł idealnie odwierciedla panujący klimat – unosimy się w powietrze,
opuszczając bezpieczną przystań – Ziemię by dryfować w przestrzeni kosmicznej…
wraz z kolejnymi minutami dźwięki kosmosu nabierają na sile, grawitacja słabnie, tak, tak "We're Not In Kansas", pytanie czy anymore? trudno powiedzieć, jesteśmy jednak gdzieś bardzo daleko…
W miejscu, w którym znaleźliśmy się nie jest jednak już tak sielsko anielsko, poczucie wyobcowania narasta, monumentalna przestrzeń przytłacza, najwyższa pora ruszyć dalej w nadziei, że pojawi się światełko w tunelu w wydawałoby się bezkresnej przestrzeni roztaczającej się przed nami.

"Wherever Two Or More Are Gathered" – przestrzeń kosmiczna w pełnej okazałości, ale odnoszę wrażenie, że jasna strona materii zaczyna dominować, piękno i harmonia napełniają serce otuchą, w tle słychać odgłosy pozaziemskich istot, które napełniają spokojem, szukamy kontaktu z nimi…

"Life In The Gravity Well" – schodzimy niżej…lądujemy… witają nas niebiańskie odgłosy a może raczej śpiew, którego nie powstydziłaby się Lisa Gerrard… zostańmy tutaj jak najdłużej … dotarliśmy do bezpiecznej przystani. Pod względem muzycznym jest to wg mnie apogeum tego albumu. Prawdziwy majstersztyk.

"As The Earth Kissed The Moon" – nasze nogi na dobre dotknęły ziemi, przed oczami kreuje się wizja zielonej łąki, poczucie błogostanu napełnia nasze ciała, czas odpocząć po długiej podróży..

Zwieńczenie w postaci "Something's Moving" – czas w drogę, czy jednak aby na pewno wśród milionów świecących gwiazd znajdziemy drogę do Kansas? Zdaję się na Wasze subiektywne odczucia….

Sposób w jaki Stearns poprzez muzykę oddaje dźwięki kosmosu jest po prostu fascynujący. Przenosi słuchacza w absolutnie inny wymiar. Pozwala dryfować nie wychodząc w domu. Wystarczą słuchawki i nieco koncentracji. A gdyby tak jeszcze wybrać się gdzieś w ustronne miejsce w bezchmurną, ciepłą noc, obserwując wędrujące po niebie ciała niebieskie? Wtedy dopiero album odda pełnię swojej głębi i piękna.

 

Label: Continuum Montage, Sonic Atmospheres
Nr katalogowy#: KM 10634
Format: LP,Vinyl (1981) CD, Album (1984)
Kraj: USA
Data wydania: 1981
Styl: Ambient

Tracklista:

A1 In The Beginning. . .
A2 Toto, I've A Feeling We're Not In Kansas Anymore
A3 Where Ever Two Or More Are Gathered. . .
B1 Life In The Gravity Well
B2 As The Earth Kissed The Moon
B3 Something's Moving

————–

abyss

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress