Human Blue ‎– A Decade Of Dance : Best Of – Part 2

R-1529848-1368564460-5514


W ostatnich tygodniach bodaj najczęściej słuchany przeze mnie album. Wróciłem do niego po dłuższym czasie. W przeszłości często towarzyszył mi zwłaszcza w podróży a jak być może niektórzy pamiętają również podczas wyprawy na Goła Dupa Open Air 2011. Tym bardziej darzę go spory sentymentem. Gwoli ścisłości nie jest to wydawnictwo zawierające produkcje z 2008r. Jak sama zresztą nazwa wskazuje znalazły się tutaj utwory powstałe na przestrzeni dekady. Osiem nagrań, które w znacznej większości stanowią esencję brzmienia wypracowanego przez Human Blue. Fani starej skandynawskiej szkoły trance (Atmos, Vibrasphere, 12 Moons a nawet Son Kite) z pewnością poczują moc drzemiącą w tym albumie.

 

Wytwórnia: Transient Records
Styl: Psytrance / Psyprogressive trance
Rok: 2008
Nr Katalogowy:TRANCD108CD
Format: CD

Odsłuch: http://www.beatport.com/release/a-decad … t-2/139748

 

Lista utworów:

1. Essence
2. Dream Creator
3. Memorexis
4. Rollercoaster
5. Soulsqueezer
6. Sandal Wood
7. Protonica
8. Street Pilot

 

"Essence" wyszedł na winylu w 2002 r. nakładem Transient Records. Świetna motoryka, rytmika jak w najlepszych numerach Atmosa czy Son Kite, minimalistyczne melo, bez zbędnych udziwnień. Esencja starych progów, gdy chyba jeszcze nawet nie były określane tym mianem. 136 BPM a flow pozazdrościć może wiele bardziej dynamicznych nagrań utrzymanych w podobnej konwencji.

"Dream Creator" – słowo "dream" idealnie odzwierciedla intro, które wprowadza słuchacza w stan transu. To również 2002 r. stąd i brzmienie mocno zbliżone do poprzedniego numeru. Na pierwszy rzut oka mocniejszy bit, bardziej wyrazista stopa i kilka bpm więcej. Pochodzi z kultowego dla wielu fanów muzyki Human Blue albumu "Electric Roundabout". Definitywnie czasy świetności zarówno dla muzyki Daga Wallina jak i również dla całej sceny określanej obecnie szumnie jako progressive trance.

"Memorexis" – to kolejny szlagier rodem z "Electric Roundabout". Początkowe frazy utworu nie zdradzają jeszcze mocy i potencjału jaki tutaj drzemie, natomiast począwszy od trzeciej minuty, gdy wszystkie dźwięki idealnie nakładają się na siebie tworząc spójną całość. Dostrzec można niemały kunszt towarzyszący tej produkcji. W drugiej połowie utworu pojawiają się dodatkowo nieziemski pad i przeszywający synth a w międzyczasie hi-haty rozpędzają rytm niemal co kilka uderzeń stopy więc jadąc samochodem trzeba uważać żeby zbytnio się nie rozpędzić. Jeden z moich faworytów jeżeli chodzi o muzykę Human Blue.

"Rollercoaster" – chyba jeden z kultowych już numerów od Human Blue. Nazwa idealnie odzwierciedla nadchodzący dziewięciominutowy trip. I to nie byle jaki bo "górską kolejką". Zanim ktoś włączy przycisk "play" radzę zapiąć pasy i mocno się trzymać. Emocje gwarantowane. 140 BPM więc prędkość niemała a Dag umiejętnie manipuluje emocjami słuchacza. Faktycznie odczuwalne jest, że chwilami utwór zwalnia by za chwilę przyspieszyć ze zdwojoną siłą. Wyjście z krótkiego ale treściwego breakdownu wg mnie mistrzowskie. Jest moc, jest wszystko tam gdzie być powinno, w końcu to 2004 r. i album "Electrolüx". Nie może być inaczej.

"Soulsqueezer" – to nie jest mój faworyt na opisywanym albumie, ale gdybym napisał, że odstaje od poprzednich produkcji to najnormalniej w świecie zgrzeszyłbym ;) Jak dotychczas najmocniejszy numer na "A Decade of Dance…" Warto dodać, że otwierał wydany w 2004 r. "Electrolüx ". Melodia na drugim planie, wyłania się dopiero gdzieś w drugiej połowie utworu. Ale jak sama nazwa wskazuje na trancefloorze zapewne wyciska z bawiących się ludzi to co najlepsze. A większość obecnie wydawanych energetycznych numerów w klimatach psytrance zjada na śniadanie.

"Sandal Wood" – najszybszy kawałek na albumie, w pierwszej chwili nie jest to aż tak bardzo odczuwalne, gdyż "Soulsqueezer" zostawił po sobie niemałe spustoszenie w głowach. Tutaj mamy raczej numer, który idealnie komponuje się z klimatem wczesnego jesiennego lub wiosennego poranka, gdy świat dopiero budzi się do życia a rzeczywistość spowita jest senną warstwą mgły przez którą nieśmiało zagląda słońce. Ale to jest numer niezwykły. Nie dziwię, że ostatniej audycji "Progressive Structures" sięgnął po niego TLG. Po prostu pięknie płynie a słuchacz razem z nim. Jeden z najstarszych tworów Human Blue. O ile nie znalazł się wcześniej na żadnym oficjalnym albumie czy EP to bez wątpienia powstał pod koniec lat 90-tych.

"Protonica" czyli przedostatni utwór. Wzorem "Dream Creator" rozpoczyna go intro po czym pojawia się sekcja rytmiczna i czuć wyraźnie, że jest co najmniej kilka bpm mniej niż w przypadku "drzewa sandałowego". To również jedna z najstarszych produkcji od Human Blue. Zarazem jedna z najpiękniejszych. Muzyczny trip, muzyczna opowieść. To były bowiem te czasy, gdy muzyka miała duszę, a producenci tworzyli zgodnie ze swoim wewnętrznym przekonaniem, nie ulegając trendom. To jest właśnie ten słynny "skandynawski trance", który już niestety muzycznie wymarł, a producenci z tamtych czasów tworzą obecnie coś zupełnie innego, albo tak jak Dag Wallin właśnie przestali tworzyć w ogóle…

"Street Pilot" na zakończenie. Piękny numer, który poznałem dzięki John 00 Fleming – White Label Euphoria Level 2. John zawsze miał talent to selekcji utworów. Potrafił łączyć bardziej mainstreamowy świat transu i progresu z kulturą psytrance. "Street Pilot" to już mocno progresywny, przynajmniej pod względem tempa numer. 134 BPM to jak na produkcje Human Blue jedna z wolniejszych produkcji. Ale idealna na zakończenie. Tak po prostu…

Obecnie brakuje mi takich klimatów. Gdy zaczynałem słuchać tej muzyki nie było jeszcze pod tym względem najgorzej. Solar Fields wydał "Earthshine" natomiast Whirloop "A Fascination For Clouds". Ale był to już schyłek tej muzyki. Do dziś, gdy ma gdzieś wystąpić Atmos czy Vibrasphere niezależnie od obecnych trendów fan starszych brzmień w głębi duszy czeka na te numery, które ponad dekadę temu narodziły się pięknej Skandynawii i dzięki którym tak naprawdę Atmos czy Vibrasphere stały się legendą sceny.

Przy okazji oczywiście nie mogę również nie wspomnieć o pierwszej odsłonie "A Decade of Dance", która ukazała się kilka miesięcy wcześniej w Transient Records. Większym sentymentem darzę "dwójkę", ale pierwsza część również zasługuje na osobny temat, co zapewne potwierdzą uczestnicy ostatniej eskapady na Dual Dimension na trasie Wrocław-Kraków ;)

 

Skomentuj na forum

 

 


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress